Przejdź do treści
analfabeta.pl

Wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej: co to znaczy i co zrobić

Do kiedy7 lub 14 dni (termin wierzyciela, nie ustawowy)

Aktualizacja:

W skrócie

Wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej to prywatny list, nie pismo z sądu ani z urzędu: windykator może pisać, dzwonić i ewentualnie skierować sprawę do sądu, ale nie może zająć konta ani pensji, bo to robi tylko komornik po wyroku lub nakazie zapłaty. Termin 7 lub 14 dni z pisma wymyślił wierzyciel i nie wynika z ustawy; prawdziwy termin zaczyna biec dopiero po doręczeniu pisma z sądu, na przykład 14 dni na sprzeciw od nakazu zapłaty, liczone od dnia następnego po doręczeniu. Zanim cokolwiek zapłacisz lub podpiszesz, sprawdź nadawcę, poproś o dokumenty i policz przedawnienie; serwis analfabeta.pl wyjaśnia takie pismo po ludzku i mówi, który termin naprawdę Cię obowiązuje.

Co to za pismo

Wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej to prywatny list. Często nazywa się groźnie: "ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty", "ostatnie wezwanie przed skierowaniem sprawy do sądu". Mimo pieczątek, numerów sprawy i czerwonych ramek to nie jest dokument sądowy ani urzędowy. Napisała go firma, która chce, żebyś zapłacił: albo pierwotny wierzyciel (bank, operator telefonii, firma pożyczkowa), albo windykator działający na jego zlecenie, albo fundusz, który kupił Twój dług (taki zakup to cesja).

Najważniejsze: firma windykacyjna nie ma żadnych uprawnień egzekucyjnych. Nie może zająć konta ani wynagrodzenia, nie może wejść do mieszkania, nie może niczego zabrać. Takie rzeczy robi wyłącznie komornik, i to dopiero po wyroku lub nakazie zapłaty z sądu. Windykator może tylko pisać, dzwonić i ewentualnie skierować sprawę do sądu.

Dlaczego ludzie dostają takie pismo

  • niezapłacona rata pożyczki, chwilówki albo karty kredytowej,
  • stary rachunek za telefon, internet, prąd lub gaz, często z umowy, o której dawno zapomniałeś,
  • kara za jazdę bez biletu sprzed lat,
  • abonament za internet lub telewizję, który nie wygasł po wyprowadzce z mieszkania,
  • dług sprzedany kilka razy kolejnym funduszom, przez co kwota urosła o odsetki i opłaty,
  • czasem zwykła pomyłka: podobne nazwisko, stary adres, dług innej osoby.

Cudzoziemcy często dostają takie pisma za umowy telefoniczne i rachunki za media z poprzedniego mieszkania. Zdarzają się też oszustwa: listy podszywające się pod windykację, z prośbą o szybki przelew na prywatne konto.

Typowe terminy

W piśmie zwykle stoi "7 dni" albo "14 dni od otrzymania". To termin, który wymyślił wierzyciel. Nie wynika z żadnej ustawy i jego przekroczenie nie uruchamia żadnej automatycznej kary. Prawdziwe, ustawowe terminy zaczynają biec dopiero wtedy, gdy dostaniesz pismo z sądu, na przykład nakaz zapłaty: wtedy masz 14 dni od doręczenia na sprzeciw.

Mimo to warto liczyć terminy tak jak urzędowe: dzień doręczenia się nie liczy, a jeśli ostatni dzień wypada w sobotę, niedzielę lub święto, termin przesuwa się na następny dzień roboczy. List polecony, którego nie odebrałeś, po drugim awizo uznaje się za doręczony. Dla pism sądowych to ma ogromne znaczenie, więc nie lekceważ awiza.

Drugi termin, który naprawdę się liczy, to przedawnienie. Ogólnie roszczenia przedawniają się po 6 latach. Po 3 latach przedawniają się świadczenia okresowe i roszczenia związane z działalnością gospodarczą: abonament telefoniczny, raty kredytu, rachunki za media, pożyczki od firm. Niektóre długi przedawniają się jeszcze szybciej, na przykład opłata za jazdę bez biletu już po roku. Termin kończy się zwykle z ostatnim dniem roku kalendarzowego. Od 2018 roku przedawnionego długu konsumenta sąd nie może zasądzić, nawet jeśli dłużnik nic nie powie. Dlatego firmy windykacyjne tak bardzo chcą, żebyś podpisał cokolwiek: uznanie długu przerywa bieg przedawnienia i liczy się od nowa.

Co się stanie, jeśli zignorujesz pismo

Jeśli dług jest prawdziwy i nieprzedawniony, wierzyciel może złożyć pozew, często w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Sąd wydaje nakaz zapłaty bez rozprawy, a Ty dostajesz go pocztą. Jeśli nie złożysz sprzeciwu w 14 dni, nakaz się uprawomocni i wierzyciel może skierować sprawę do komornika, z kosztami sądowymi, odsetkami i kosztami egzekucji.

Jeśli wierzyciel nie idzie do sądu, będzie dalej pisał i dzwonił, czasem latami. Może też zgłosić dług do biura informacji gospodarczej (BIG, na przykład KRD), co utrudni kredyt lub umowę z operatorem. Przed wpisem musi wysłać wezwanie z ostrzeżeniem, co najmniej miesiąc wcześniej.

Ignorowanie listów od windykacji nie jest przestępstwem. Ignorowanie pism z sądu jest bardzo ryzykowne.

Co zrobić teraz

  1. Sprawdź nadawcę. Wpisz nazwę firmy w KRS i w Google. Porównaj numer konta z tym na stronie firmy. Nie płać na konto z SMS-a ani z e-maila.
  2. Ustal, czy dług jest Twój i skąd pochodzi: jaka umowa, jaka data, jaka kwota pierwotna, jakie odsetki i opłaty doliczono.
  3. Napisz do firmy (po polsku, listem poleconym lub e-mailem) prośbę o dokumenty: umowę, wykaz zaległości, a jeśli dług został kupiony, dowód cesji. Do czasu ich otrzymania nie płać.
  4. Policz przedawnienie od terminu płatności ostatniej faktury lub raty. Jeśli minęło więcej niż 3 lata (rachunki, kredyty, abonamenty) albo 6 lat (inne długi), napisz, że podnosisz zarzut przedawnienia.
  5. Nie podpisuj ugody, harmonogramu spłat ani "potwierdzenia salda" bez sprawdzenia dokumentów. Nie wpłacaj "symbolicznej" kwoty: to też może być uznanie długu.
  6. Jeśli dług jest prawdziwy, nieprzedawniony i Cię stać, lepiej zapłacić lub wynegocjować raty teraz niż płacić później koszty sądu i komornika. Ugodę podpisz dopiero po przeczytaniu jej po polsku i ze zrozumieniem.
  7. Zachowaj całą korespondencję. Jeśli windykator nęka Cię telefonami, dzwoni do pracodawcy lub straszy wizytą, możesz to zgłosić na policję, do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów albo do UOKiK.
  8. Do urzędów i sądów pisz po polsku. Do firmy też najlepiej po polsku, żeby nie było sporu o to, co napisałeś.

Jak pomaga analfabeta.pl

Wklej treść wezwania albo zrób zdjęcie. Dostaniesz w swoim języku odpowiedź, kto do Ciebie pisze, czy to pismo sądowe czy prywatne, czy musisz coś robić i jaki termin rzeczywiście Cię obowiązuje. Jeśli chcesz odpowiedzieć, na przykład poprosić o dokumenty lub podnieść zarzut przedawnienia, możesz zamówić gotowe pismo po polsku z lustrzanym tłumaczeniem i PDF-em do wysłania.

Najczęstsze pytania

Czy wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej to pismo sądowe i czy windykator może zająć mi konto?

Nie. Nawet „ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty” z pieczątkami i numerem sprawy to prywatny list od wierzyciela, windykatora działającego na jego zlecenie albo funduszu, który kupił dług (cesja). Firma windykacyjna nie ma żadnych uprawnień egzekucyjnych: nie zajmie konta ani wynagrodzenia, nie wejdzie do mieszkania i niczego nie zabierze. To może zrobić wyłącznie komornik, i to dopiero po wyroku albo nakazie zapłaty z sądu.

Ile mam dni na zapłatę po wezwaniu od windykacji i co, jeśli termin z pisma minie?

Termin „7 dni” albo „14 dni od otrzymania” w piśmie ustalił sam wierzyciel; nie wynika z żadnej ustawy i jego przekroczenie nie uruchamia automatycznej kary. Prawdziwe, ustawowe terminy zaczynają biec dopiero po doręczeniu pisma z sądu, na przykład nakazu zapłaty, od którego masz 14 dni na sprzeciw. Licz je jak urzędowe: dzień doręczenia się nie liczy, a jeśli ostatni dzień wypada w sobotę, niedzielę lub święto, termin przesuwa się na następny dzień roboczy.

Co się stanie, jeśli zignoruję wezwanie do zapłaty od windykatora?

Jeśli dług jest prawdziwy i nieprzedawniony, wierzyciel może złożyć pozew, często w elektronicznym postępowaniu upominawczym; sąd wyda nakaz zapłaty bez rozprawy, a jeśli nie złożysz sprzeciwu w 14 dni od doręczenia, sprawa może trafić do komornika z kosztami sądu, odsetkami i kosztami egzekucji. Wierzyciel może też wpisać dług do biura informacji gospodarczej (BIG, na przykład KRD), ale musi Cię o tym uprzedzić listem co najmniej miesiąc wcześniej. Ignorowanie listów od windykacji nie jest przestępstwem, ale ignorowanie pism z sądu jest bardzo ryzykowne.

Nie odebrałem listu poleconego od windykacji, czy to coś zmienia?

Nieodebrany list od firmy windykacyjnej sam w sobie nie uruchamia żadnego ustawowego terminu. Problem zaczyna się, gdy w ten sam sposób potraktujesz list z sądu: pismo sądowe, którego nie odebrałeś, po drugim awizo uznaje się za doręczone, a 14 dni na sprzeciw od nakazu zapłaty biegnie, nawet jeśli go nie widziałeś. Dlatego nigdy nie lekceważ awiza i odbieraj listy polecone; nie wiesz, czy w środku jest kolejny monit, czy nakaz zapłaty.

Jak sprawdzić, czy dług od windykacji jest przedawniony?

Policz od terminu płatności ostatniej faktury lub raty. Rachunki za telefon, internet i media, raty kredytów, abonamenty i pożyczki od firm przedawniają się po 3 latach, inne roszczenia po 6 latach, a opłata za jazdę bez biletu już po roku; termin kończy się zwykle z ostatnim dniem roku kalendarzowego. Od 2018 roku sąd nie może zasądzić przedawnionego długu konsumenta, nawet jeśli dłużnik nic nie powie. Uważaj: podpisanie ugody, uznanie długu lub wpłata choćby symbolicznej kwoty przerywa bieg przedawnienia i liczy się od nowa.

Co zrobić z wezwaniem od windykacji: płacić, odpisać, zgłosić?

Najpierw sprawdź nadawcę w KRS i w Google i porównaj numer konta z tym na stronie firmy; nie płać na konto z SMS-a ani z e-maila. Napisz do firmy po polsku, listem poleconym lub e-mailem, z prośbą o umowę, wykaz zaległości i dowód cesji, i do czasu ich otrzymania nie płać ani nie podpisuj ugody czy „potwierdzenia salda”. Jeśli dług jest prawdziwy, nieprzedawniony i Cię stać, taniej zapłacić lub wynegocjować raty teraz niż później pokrywać koszty sądu i komornika. Nękanie telefonami, dzwonienie do pracodawcy lub straszenie wizytą możesz zgłosić na policję, do rzecznika konsumentów lub do UOKiK.