Co to za pismo
Wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej to prywatny list. Często nazywa się groźnie: "ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty", "ostatnie wezwanie przed skierowaniem sprawy do sądu". Mimo pieczątek, numerów sprawy i czerwonych ramek to nie jest dokument sądowy ani urzędowy. Napisała go firma, która chce, żebyś zapłacił: albo pierwotny wierzyciel (bank, operator telefonii, firma pożyczkowa), albo windykator działający na jego zlecenie, albo fundusz, który kupił Twój dług (taki zakup to cesja).
Najważniejsze: firma windykacyjna nie ma żadnych uprawnień egzekucyjnych. Nie może zająć konta ani wynagrodzenia, nie może wejść do mieszkania, nie może niczego zabrać. Takie rzeczy robi wyłącznie komornik, i to dopiero po wyroku lub nakazie zapłaty z sądu. Windykator może tylko pisać, dzwonić i ewentualnie skierować sprawę do sądu.
Dlaczego ludzie dostają takie pismo
- niezapłacona rata pożyczki, chwilówki albo karty kredytowej,
- stary rachunek za telefon, internet, prąd lub gaz, często z umowy, o której dawno zapomniałeś,
- kara za jazdę bez biletu sprzed lat,
- abonament za internet lub telewizję, który nie wygasł po wyprowadzce z mieszkania,
- dług sprzedany kilka razy kolejnym funduszom, przez co kwota urosła o odsetki i opłaty,
- czasem zwykła pomyłka: podobne nazwisko, stary adres, dług innej osoby.
Cudzoziemcy często dostają takie pisma za umowy telefoniczne i rachunki za media z poprzedniego mieszkania. Zdarzają się też oszustwa: listy podszywające się pod windykację, z prośbą o szybki przelew na prywatne konto.
Typowe terminy
W piśmie zwykle stoi "7 dni" albo "14 dni od otrzymania". To termin, który wymyślił wierzyciel. Nie wynika z żadnej ustawy i jego przekroczenie nie uruchamia żadnej automatycznej kary. Prawdziwe, ustawowe terminy zaczynają biec dopiero wtedy, gdy dostaniesz pismo z sądu, na przykład nakaz zapłaty: wtedy masz 14 dni od doręczenia na sprzeciw.
Mimo to warto liczyć terminy tak jak urzędowe: dzień doręczenia się nie liczy, a jeśli ostatni dzień wypada w sobotę, niedzielę lub święto, termin przesuwa się na następny dzień roboczy. List polecony, którego nie odebrałeś, po drugim awizo uznaje się za doręczony. Dla pism sądowych to ma ogromne znaczenie, więc nie lekceważ awiza.
Drugi termin, który naprawdę się liczy, to przedawnienie. Ogólnie roszczenia przedawniają się po 6 latach. Po 3 latach przedawniają się świadczenia okresowe i roszczenia związane z działalnością gospodarczą: abonament telefoniczny, raty kredytu, rachunki za media, pożyczki od firm. Niektóre długi przedawniają się jeszcze szybciej, na przykład opłata za jazdę bez biletu już po roku. Termin kończy się zwykle z ostatnim dniem roku kalendarzowego. Od 2018 roku przedawnionego długu konsumenta sąd nie może zasądzić, nawet jeśli dłużnik nic nie powie. Dlatego firmy windykacyjne tak bardzo chcą, żebyś podpisał cokolwiek: uznanie długu przerywa bieg przedawnienia i liczy się od nowa.
Co się stanie, jeśli zignorujesz pismo
Jeśli dług jest prawdziwy i nieprzedawniony, wierzyciel może złożyć pozew, często w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Sąd wydaje nakaz zapłaty bez rozprawy, a Ty dostajesz go pocztą. Jeśli nie złożysz sprzeciwu w 14 dni, nakaz się uprawomocni i wierzyciel może skierować sprawę do komornika, z kosztami sądowymi, odsetkami i kosztami egzekucji.
Jeśli wierzyciel nie idzie do sądu, będzie dalej pisał i dzwonił, czasem latami. Może też zgłosić dług do biura informacji gospodarczej (BIG, na przykład KRD), co utrudni kredyt lub umowę z operatorem. Przed wpisem musi wysłać wezwanie z ostrzeżeniem, co najmniej miesiąc wcześniej.
Ignorowanie listów od windykacji nie jest przestępstwem. Ignorowanie pism z sądu jest bardzo ryzykowne.
Co zrobić teraz
- Sprawdź nadawcę. Wpisz nazwę firmy w KRS i w Google. Porównaj numer konta z tym na stronie firmy. Nie płać na konto z SMS-a ani z e-maila.
- Ustal, czy dług jest Twój i skąd pochodzi: jaka umowa, jaka data, jaka kwota pierwotna, jakie odsetki i opłaty doliczono.
- Napisz do firmy (po polsku, listem poleconym lub e-mailem) prośbę o dokumenty: umowę, wykaz zaległości, a jeśli dług został kupiony, dowód cesji. Do czasu ich otrzymania nie płać.
- Policz przedawnienie od terminu płatności ostatniej faktury lub raty. Jeśli minęło więcej niż 3 lata (rachunki, kredyty, abonamenty) albo 6 lat (inne długi), napisz, że podnosisz zarzut przedawnienia.
- Nie podpisuj ugody, harmonogramu spłat ani "potwierdzenia salda" bez sprawdzenia dokumentów. Nie wpłacaj "symbolicznej" kwoty: to też może być uznanie długu.
- Jeśli dług jest prawdziwy, nieprzedawniony i Cię stać, lepiej zapłacić lub wynegocjować raty teraz niż płacić później koszty sądu i komornika. Ugodę podpisz dopiero po przeczytaniu jej po polsku i ze zrozumieniem.
- Zachowaj całą korespondencję. Jeśli windykator nęka Cię telefonami, dzwoni do pracodawcy lub straszy wizytą, możesz to zgłosić na policję, do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów albo do UOKiK.
- Do urzędów i sądów pisz po polsku. Do firmy też najlepiej po polsku, żeby nie było sporu o to, co napisałeś.
Jak pomaga analfabeta.pl
Wklej treść wezwania albo zrób zdjęcie. Dostaniesz w swoim języku odpowiedź, kto do Ciebie pisze, czy to pismo sądowe czy prywatne, czy musisz coś robić i jaki termin rzeczywiście Cię obowiązuje. Jeśli chcesz odpowiedzieć, na przykład poprosić o dokumenty lub podnieść zarzut przedawnienia, możesz zamówić gotowe pismo po polsku z lustrzanym tłumaczeniem i PDF-em do wysłania.